Dzisiaj mam dla Was kilka ostatnich zdjęć z wakacji. Będąc w Sharm el-Sheikh koniecznie trzeba zobaczyć
luksusową i najpopularniejszą dzielnicę tego kurortu. Naama Bay – to właśnie to miejsce nazywane jest Las Vegas Egiptu. Znajdziecie tu ulice pełne dyskotek, barów, knajpek, restauracji i kasyn. Najciekawszym doświadczeniem jest dojazd do centrum. Jest to coś niesamowicie egzotycznego dla nas Europejczyków. Taksówki są dosłownie wszędzie, kursują całą dobę. Wystarczy stanąć na skraju jezdni i poczekać aż podjedzie samochód. Pojazdy zazwyczaj i tak stoją przed większością hoteli w Egipcie. Mimo iż większość taksówek ma liczniki, przed rozpoczęciem podróży należy wynegocjować cenę. Doświdczyliśmy też kłótni o klienta między taksówkarzami na zasadzie „bo ja podjechałem pierwszy”. Sami kierowcy są szaleni, dosłownie. Uwielbiają jazdę bez trzymania kierownicy, klaszcząc w rytm muzyki i przy okazji machając policjantom, którzy odwdzięczają się tym samym. Co tam, że prędkość została znacznie przekroczona. Taksówki mają klimatyzację ale kierowcy nigdy jej nie włączają. Po pierwsze z oszczędności, a po drugie ze względu na proceder nawoływania klientów przez stale otwarte okna. Naprawdę zabawne przeżycie.  

Egipt jest także rajem dla miłośników pamiątek, co ma swoje dobre i złe strony. Największym zainteresowaniem cieszą się figurki Mina (w egipskiej mitologii boga płodności). Zazwyczaj przedstawiany jest on jako mężczyzna bez ręki i nogi za to z wyeksponowanym przyrodzeniem. Warto zapoznać się z jego legendą, która jest krótka ale za to bardzo intersująca. Zwyczajem wschodnim należy targować się o cenę. Jest to rodzaj gry i przyznam się, że poświęciliśmy na to sporo czasu. Targowanie się, w Europie dopuszczalne jedynie na pchlim targu, w Egipcie stanowi element codzienności. Dobry klient powinien mieć twarz pokerzysty, nigdy nie ujawniać zbytniej chęci nabycia danego towaru czy usługi, pozostawać niewzruszonym na lamenty sprzedawcy. Niekiedy dobrze jest posiadać pewne umiejętności aktorskie: udawać zniechęcenie, rezygnację z zakupu. Targowanie powinno zamieniać zwykłe zakupy w pewien rytuał, wręcz zabawę. Osobiście przekonaliśmy się, że sprzedawcy pachnących olejków i perfum są prawdziwymi mistrzami w swoim fachu, a kupowanie czegokolwiek w ich przesyconych wszelkimi woniami kramach jest ceremonią, której nie możecie ominąć będąc w Egipcie.

Leave a Reply

  • (will not be published)

21 Comments

  1. Nie wiem czy w Egipicie sa w ogóle jakies ograniczenia prędkosci 😉 Oni 5 lat temu nie mieli nawet prawa jazdy 😛 Serio 😉
    Co ciekawe nie spotkalam sie z tym bogiem płodnosci. Popularne były koty (nawet trzy przywiozlam) tudziez głowy sfinksa ale tego nie widzialam. Co mnie jednak najbardziej zafascynowało to ta niebieska przyprawa :> Wiesz co to??

  2. Oj tak, sama też przywiozłam kilka kotów. A ten kobaltowy proszek to nie przyprawa (chociaż też tak na początku myślałam) tylko ultramaryna. 😉 Dodaje się ją do prania białych ubrań. 🙂

  3. Ciekawe zdjęcia i co więcej, bardzo przyjemnie się czytało 😉

  4. Wyglądasz na tych zdjęciach trochę inaczej niż na wszystkich innych…